Rozmaita Gospodarka - reaktywacja
Temat został rozpoczęty przez derpy24, 2020-02-04, 14:35
Odpowiedzi: 45
Poprzedni temat «» Następny temat

Rozmaita Gospodarka - reaktywacja
derpy24  Wysłany: 2020-03-12, 17:01 






Posty: 22
Dołączył: 04 Lut 2020


Zaczynamy od nowa ;)

S2 ODC 1


OD ZERA DO BAMBERA





No i stało się … młody, zapalony rolnik przejął po swoim wujku gospodarstwo. Oczekiwał czegoś innego, ciągłych zysków, świetnej zabawy, bezawaryjnej i szybkiej pracy. Ale jak to się zaczęło?

Gdzieś w centralnej części wielkopolski, wieś Brzuski. Mieszkał tam 17 letni Marek, który od lat młodzieńczych był bardzo zainteresowany szeroko rozumianym rolnictwem. Bardzo ubolewał, że mieszkał w bloku przeznaczonym do rodzin pracowników miejscowego SKR. W małym mieszkanku mieszkał z ojcem, mamą i babcią. Kiedy tylko mógł wsiadał na wueskę i jechał na drugi koniec wsi do swojego ulubionego wujka – Andrzeja, starego kawalera, który dzierżył stery gospodarstwa na miarę prawie że europejską. Chociaż w sumie nie. Zawsze witał swojego bratanka z otwartymi ramionami i uśmiechem na twarzy. W nim widział swojego spadkobiercę i kontynuatora jego dzieła.

Maniek był wówczas w drugiej klasie liceum. Jego rodzice od dawna marzyli, żeby szedł wyżej. Zwłaszcza jego matka, którą rozpowiadała po wsi że mareczek będzie doktorem. Jego ojciec pracował w POMie, Maniek często odwiedzał ojca w pracy i pomagał mu po szkole, ale mama wolała żeby się uczył. Mieszkali na początku wsi w bloku mieszkalnym dla pracowników skr i pom. Marek w chwilach pomagał swojemu wujowi, Andrzejowi mieszkającemu na drugim końcu wsi w pracach gospodarskich. Andrzej gospodarstwo prowadził sam, nie ożenił się i mając 60 lat był przykro doświadczony przez życie i zamierzał pracować na roli dla idei. Hodował 10 sztuk krów mlecznych i 5 opasow. Dał sobie spokój że swiniami i kurami. Sił dużo nie mial, a kiedy widział widok Mańka witającego jego włości cieszył się, że będzie miał pomocnika. Sam widział w nim swojego następcę. Rodzicom Mańka nie było to na rękę, zwłaszcza iż byli pokłóceni z Andrzejem od wielu lat. Maniek od dawna interesował się rolnictwem, chętnie pomagał wujkowi i innym gospodarzom. Jednak jeden dzień odmienił jego życie. Było to w maju, po skończonym zbieraniu snopków siana z łąki i nakarmieniu bydła. Maniek pokłócił się z rodzicami i został na weekend u wujka. Andrzej widział, że zainteresowanie rolnitwem Mańka niszczyli jego rodzice. Oboje usiedli się w kuchni pijąc oranżadę. Andrzej wstał, wyciągnąl że starej komody wielki klaser, gdzie były zdjęcia rodzinne. Powoli wskazując palcem na każdą postac andrju opowiadał przeróżne historie przodków. Opowiadał jak jego ojciec był prześladowany przez komunistów, bo nie chciał oddać ziemi do kołchozu i mimo wszystkich trudności pozostał na roli i był wierny swoim ideałom. Po całonocnych opowieściach, Maniek zmienił myślenie. Był bowiem wrażliwy na cierpienie i oddanie swoich przodków. Przedtem rolnictwo uważał za rozrywkę, hobby ale to wydarzenie zaszczepiło w nim chęć do kontynuowania tej przepieknej idei. Od tej pory będąc w szkole, nerwowo spoglądal na zegar, aż wskazówki ułożą się w pozycji sygnalizującej koniec zajęć. Po usłyszeniu dzwonka, w pośpiechu wrzucił wszystkie zeszyty do plecaka, którego rzucił w kat do pokoju, wsiadł na wsk i pojechał do wujka Andrzeja. Długie noce myślał nad swoją przyszłością, pocałował wujka w rękę poraz pierwszy, bo wiedział ile ten człowiek przebolał, żeby móc dzierżyć rolnicze stery. Obaj wtedy rozpłakali się i padli sobie w objęcia. Prawdziwy przełom nastal w urodziny marka ,26 mają. Cała rodzina oprocz Andrzeja zebrała się przy stole w jego 18 ceremonię. Wszyscy w geście trymfu podnieśli lampki szampana. Nagle głos zabrał Maniek. Oznajmił, że nie zamierza kontynuować nauki w liceum, przepisuje się do zaocznego technikum rolniczego i przeprowadza się do Andrzeja. Matka zemdlała, ojciec upuścił szampana. Wszyscy osłupieli. Wtedy Maniek wypił musujący napój niskoalkoholowy duszkiem, rzucił kieliszek za siebie i pojechał do wujka, by tam celebrować jego wewnętrzne odrodzenie. Jak postanowił, tak zrobił. Był już pełnoletni więc najpierw pojechał do liceum złożyć rezygnację,a potem do technikum rolniczego 12 km dalej złożyć papiery o chęci przystąpienia do nauki w tamtejszej placówce z jak się później okazało pozytywnym wynikiem rozpatrzenia. Od września miał zacząć naukę, ale czerwiec dał mu popalić jeśli chodzi o pracę. Był to niejako test na jego niezłomność. Andrzej był poczciwym gospodarzem, powszechnie szanowanym. Miał słabość do sprzętów, zawsze chciał być niezależny i osiągnął to. Byl w posiadaniu wszystkich maszyn zielonkarskich, prasy i kombajnu bizon. Wszystko załatwiał na lewo, niektóre sprzęty przywoził w częściach i składał je ze swoim sąsiadem. Dysponował na ten dzień zetorem majorem 3011 (zlepiany z paru) i ursusa c328, który był jednym z pierwszych ciągników w gospodarstwie, był używany do robót lekkich.

Bo Andrzej oprócz zamiłowania do ziemi, wielką sympatią darzył także posiadany sprzęt. Jako młodzieniec pobierał nauki w warsztacie u powojennego majstra wiejskiego. Wówczas naprawiali lanz bulldogi, zetory k25, snopowiązałki i inne. Nauczony tam został porządku i dbałości o detale. W późniejszych czasach pracował w pomie do póki jego ojciec nie zmarł i musiał zostać na gospodarstwie. Andrzej niejeden sprzęt ze wsi uleczył i wiedział którego zrobili dobrze, a którego powiązali na sznurki. I w związku z tym Andrzej dysponował wachlarzem usług - od prasowania słomy, przez koszenie trawy aż po zbiór zboża. Zaczął oswajać Mańka w roli rolnika na usłudze. Już 3 czerwca po porannych obrządkach Maniek zasiadł do sniadania z nadzieją, że razem z wujkiem będzie przygotowywał kombajn. Tak się nie stało. Andrzej dziarskim krokiem wszedł do kuchni by oznajmić, że jest robota. Miał sprasowac dwa hektary siana w kostkę pod lasem u Ignaca. Maniek nie bał się tej roboty ale był zniesmaczony że dowiedział się o tym tak późno. Już chciał wyjeżdżać na łąkę ale zatrzymał go wujek: - No jak to? A kalamitki żeś nasmarował? Już mi nazat i bier tawotnice w łapę. Z wujem nie było żartów. Był to człowiek potulny, ale do czasu. Maniek musiał zrobić obowiązkowa obsługę i dopiero wtedy mógł stawić czoła setkom kilogramów siana. Dojeżdżając pod las już z daleka zauważył gospodarza opartego o widły czekającego widocznie na sprasowanie - witam, pan jest Ignac? - Ajo, a gdzie Andrzyj? - odpowiedział ze zdziwieniem - a niee, dzisiaj ja robię Maniek zauważył, iż gospodarz był zniesmaczony tym, że to nie Andrzej będzie u niego robił. Widocznie chciał z nim wypić. Praca przebiegala sprawnie i bez większych niespodzianek. Na koniec pracy koło godziny 14 Ignac zaproponował mankowi jednego głębszego to i wypił. Po powrocie do domu czekał na niego Andrzej i już miał go pochwalić za pracę i zarobione pierwsze pieniądze na usłudze, aż nie poczuł od niego woni samogonu. Dał mu przez łeb i powiedział : - Z Ignacem piłeś? Z tym folksdojczem? Tosz jak Niemce we wsi były to on pierwszy z nim do kielicha siadał! Nigdy więcej nie będziesz pił z kimkolwiek albo prędzej z tej gospodarki wylecisz jak wlazles Maniek zrozumiał swój błąd. Wynikało to też z niewiedzy o ludności wiejskiej. Było mu smutno że zawiódł swojego wujka będącego dla niego autorytetem.

CDN



Profil PW Email
Masej  Wysłany: 2020-03-12, 17:19 

Administrator





Informacje
Imię: Maciek
Posty: 1803
Pomógł: 22 razy
Wiek: 23
Dołączył: 14 Lip 2015
Skąd: ja to znam
GG: 20905781


Lux :B


Zapraszam https://www.facebook.com/AgroPhotoLs13/
Profil PW
Damian  Wysłany: 2020-03-12, 19:25 

Somsiad




Informacje
Imię: Damian
Posty: 1144
Pomógł: 14 razy
Wiek: 22
Dołączył: 29 Cze 2017
Skąd: Paprykowo
GG: 59176528


legancko
Profil PW WWW
Matys  Wysłany: 2020-03-12, 21:41 

Administrator





Informacje
Imię: Mateusz
Posty: 1853
Pomógł: 51 razy
Wiek: 21
Dołączył: 10 Lip 2015
Skąd: Ostrołęka


no bajka
Profil PW Email
derpy24  Wysłany: 2020-03-16, 07:18 






Posty: 22
Dołączył: 04 Lut 2020


S2 ODC 2


PIERWSZE KOTY ZA PŁOTY





Uwaga! Opowieść pisana pod wpływem dość powszechnego wspomagacza. Autor tego opowiadania ledwo widzi ekran także doceńcie jego trud i zostawcie jakiś komentarz, tylko nie piszcie o polityce. Początek czerwca oznaczał dla naszego nieszczęsnego Mańka zapierredol od świtu do zmierzchu. Zwłaszcza, że chciał powiększyć stado bydła i do tego celu zaadoptować stara stodołę wymagająca dużych nakładów zarówno finansowych jak i pracy. Każdy szczegół dokładnie obgadal z Andrzejem, lecz ten nakazał mu najpierw zadbać o aktualne stado oraz maszyny. Był to 10 albo 11 czerwca ... tego już nikt nie pamięta. Niedziela. O piątej Maniek chcąc nie chcąc musiał podnieść dupsko, wskoczyć w gumofilce i oporządzić rogate dziadostwo. Niby wszystko jak zawsze. Potem szybkie mycie i wyprawa na mszę do kościoła. Ledwo chłopina ustał w tej ławce, caly czas rozmyślał o poszerzeniu horyzontów rolnych. Po błogosławieństwie wszyscy ruszyli w stronę wyjścia. Już na zewnątrz paru gospodarzy spytało Mańka o koszenie łąk, prasowanie siana a nawet zamówili terminy na koszenie zboża. Tego trzeciego Maniek nie chciał się za bardzo podjąć, ale zostawił sprawę otwartą. Bizon z050, którego Andrzej kupił za grosze z skru po przemianach ustrojowych, nie pracował na usługach od trzech lat. Stary gospodarz nie miał już sił na nocne wyprawy. Endrju postanowił namówić swojego bratanka, by zaznał tej odpowiedzialności za czyjąś, całoroczną pracę - czyli zbiór zboża. Maniek po przyjściu z kościoła długo się wahał ale pod wieczór podjął decyzję - wujek, szykujem bizuna! Już kolejnego dnia po śniadaniu wyciągnął bestie na światło dzienne i oboje rozpoczęli oględziny. Klepisko wymagało wymiany, gdyż wyglądało ono jakby ktoś tam kamieni nawrzucal, albo wyzywał się młotem 20 kilogramowym. Sita szósty raz spawane również nie wróżyły dobrej pracy. Przez niedbałość Andrzeja, zaległy się myszy które pasozytowaly na zeszłorocznych resztkach i przeżarły kable. Zmartwiony główny bohater wziął zeszyt, długopis i zaczął pisać, czego duszy trzeba. Nazbierało się towaru prawie za 3 tysiące. Całe jego oszczędności, które chciał przeznaczyć na nową spawarkę, ale cóż. - wujek, ale skąd my to załatwim? - rzucił z przejęciem Marek Andrzej zaciągnął się głęboko poznańskim wyrobem tytoniowym i odparł - powiedz tylko co potrzeba, daj pięć litry gorzoły i czekaj na części A słowo ciałem się stało i wujaszek zalał pałe u byłego zaopatrzeniowca POMu i wyżydził od niego potrzebne części za grosze. Człowiek ten wszystkie zapasy zabrał do siebie i wydawał po ludziach za odpowiedni towar. W tej wsi były tylko dwa bizony, u Andrzeja i u "witka". Oboje żywili do siebie nienawiść w czasie żniw, jeden dla drugiego był konkurencja. Dobra bo się rozpisałem jak chiński długopis. Pomijając już codzienne obowiązki, we wtorek dwóch wspaniałych przystąpiło do szykowania kombajnu. Maniek bacznie się przyglądał poczynaniom doświadczonego kombajnisty ążeja i podawał mu narzędzia. Cały dzień męczyli się z klepiskiem, sitami, nabijaniem kalamitek smarem oraz wymienił łożyska w kołach pasowych na hederze. Uzupełnili także olej hydrauliczny, a Maniek przeczyscil każdy zakątek powietrzem pod ciśnieniem. Elektryke miał zrobić miejscowy śpec, którego okulary miały szkła niczym kieliszki od wódki, a w swej torbie miał więcej wódki i fajek niż narzędzi. Można powiedzieć; człowiek starego ustroju. Jednak nie zjawił się w terminie i pozostało się upominać i czekać. W tak zwanym międzyczasie przyjechali klienci z zaległa wyplata, która oczywiście odebrał Andrzej, a Maniek prasował to kolejne tony siana podczepiona sipma do ursusa 328. Jakby ten człowiek miał trochę oleju w głowie to by nie doszło do awarii. Pędził zmęczony chcąc jak najszybciej zakończyć robotę i zaczepił podbierakiem o dosyć pokaźny kamień. Oznaczało to kolejne chlańsko u zaopatrzeniowca, przestój i kolejne wydatki. Nie wiodło się mu wtedy, zwłaszcza że nowymi butami wdepnął w psie gówno także no.. prasa stała, Maniek ostatkami sił zamknął bramę od obory po wieczornym pasieniu i rzucił się z impetem na tapczan w pokoju dziennym. Andrzej zgasił ćmika, spojrzal na niego z politowaniem i rzekł: - Niech ino się żniwa zaczną to zobaczyć co to praca. A w międzyczasie co się działo? Maniek coraz częściej był oddelegowany na prace usługowe, które wykonywał z coraz to większą łatwością, swobodą i spokojem. Operował zazwyczaj "dwudziestką ósemką", którą sobie cenił za jej prostotę, łatwość w obsłudze i stosunkowo niskie spalanie. Sam nauczył się podstawowych, a pod patronatem Andrzeja i tych bardziej zaawansowanych napraw prasy. Cały zysk otrzymywał on, na zachętę- jak to określał jego wujek. Zostało już jemu wpojone, że przed pracą należy maszynę przygotować, więc nie wyjechał w pole, dopóki nie sprawdził wszystkiego i nie usunął najmniej podejrzanych usterek.

No i tak to się kończy, ciąg dalszy oczywiście nastąpi, zapraszam do obiektywnego komentowania i udzielania porad; co by można zmienić i dlaczego ziemia jest płaska ... Dziękuję dobranoc



Profil PW Email
MaZack  Wysłany: 2020-03-16, 08:55 

Faliniak i Flamaster





Informacje
Imię: Maciejek
Posty: 117
Wiek: 16
Dołączył: 29 Cze 2019


jakby to ująć.. lux janusz




Moja strona: tutaj
Moja grupa: tutaj
Profil PW WWW
Damian  Wysłany: 2020-03-16, 17:14 

Somsiad




Informacje
Imię: Damian
Posty: 1144
Pomógł: 14 razy
Wiek: 22
Dołączył: 29 Cze 2017
Skąd: Paprykowo
GG: 59176528


fajne xD
Profil PW WWW
Masej  Wysłany: 2020-03-16, 17:20 

Administrator





Informacje
Imię: Maciek
Posty: 1803
Pomógł: 22 razy
Wiek: 23
Dołączył: 14 Lip 2015
Skąd: ja to znam
GG: 20905781


Fajnie ;)


Zapraszam https://www.facebook.com/AgroPhotoLs13/
Profil PW
Zorin  Wysłany: 2020-03-24, 14:21 

.





Informacje
Imię: Michał
Posty: 98
Wiek: 27
Dołączył: 20 Lut 2019


Wow fajne historyjki, screeny tez sztoss :)



Profil PW Email
derpy24  Wysłany: 2020-03-25, 13:05 






Posty: 22
Dołączył: 04 Lut 2020


Dzieki za komenty ;) Niedlugo postaram sie cos wrzucic



Profil PW Email
derpy24  Wysłany: 2020-03-27, 20:47 






Posty: 22
Dołączył: 04 Lut 2020


S2 ODC 3

PRACA PRACA I JESZCZE RAZ ARBAJT




Jako, że całkiem sporo uwagi poświęciłem samym pracom polowym, może teraz coś z codziennych obowiązków? A więc było to tak :
Pobudka godzina 5:00. Pierwszy wstawał Andrzej, żeby obudzić Mańka. Najpierw mocna kawa, odzianie się w robocze lumpy i wio do obory. Tam jako pierwszą czynność wykonywano karmienie krów skostkowanym sianem skrupulatnie poukładanym na stropie obory bądź w sąsieku w stodole. Do tego zwieziona z pola lucerna oraz śruta zbożowa wymieszana z premiksami turbokrowa ultramleko V2. Następnie trzeba było wziąc stojące obok drzwi widły, żeby usunąć zgromadzony obornik pod nogami rogatych bydlaków. Czynność ta wymagała dużo siły i wytrwałości. Mańkowi z każdym rankiem coraz ciężej się wstawało, mimo swego zapału, czuł już każdy mięsień i ścięgna. To m.in. skutek wyrzucania ciężkiego gówna wymieszanego ze słomą, który trzeba było dwa razy dziennie wrzucić na taczkę i pokonać 50 metrów, aby umieścić go na pryzmie. Po wykonaniu tej czynności szybkie ścielenie, które już wykonywał Andrzej, a w tym czasie Mareczek podpinał aparaty udojowe krowom, po wcześniejszym wymyciu strzyków. I tak dziesięć krów trzeba było obskoczyć. Po skończonym udoju zabierano się za niewymagające pośpiechu karmienie bydła opasowego. Pięć sztuk holsztyno-fryzów, dosyć kościste sztuki. Maniek rozmyślał już o zakupie cielaka typowo mięsnej rasy. Zawsze to większy pieniądz i lepszy przyrost dzienny. Ale to nic. O godzinie szóstej na posesje dumnych gospodarzy wjechała tzw mleczarka, a więc ciężarówka przewożąca mleko. Kierowca sławiąc imię Boże przywitał ich obu i zaczał pompować mleko do zbiornika. Od dziesięciu krów wyszło 183 litry mleka, w cenie 1.25/l. Maniek zaczął wątpić w sens trzymania bydła mlecznego, zwłaszcza po ostatnich spadkach cen i słabych rokowaniach. Wolał nastawić się na typowo mięsne sztuki i "trzepać kasiore". Póki co musiał trzepać kieszenie, żeby znależć pieniądze na nowe noże do kosiarki. Po nakarmieniu całego stada, Maniek jako ostatni zamknął wrota, a w tym czasie Andrzej czekał na swego bratanka z uszykowanym śniadaniem. Przy okazji omówienie nowinek ze wsi, polityki i świata, obgadywanie ludzi, opowiadanie o planach na daleką i bliską przyszłość, chwila drzemki i o godzinie 10 Marek zbudził się z myślą, że nie starczy mu lucerny na wieczorne "futtrowanie". Długo nie myśląc podpiął rotacyjną do 328 i ruszył w trasę 550m na lucerniane pole pod lasem. Ukosił tam z 5 pokosów długości 100m. Lucerka nie była zbyt dobra - słaby plon wynikał z niezbyt ciekawej klasy ziemi i suszy, która dała im we znaki. Z "byczka" przeskoczył do majorka, do którego była podpięta jugosławiańska samozbierająca i już w celu zebrania skoszonej lucerny zrobił drugi kurs na to samo pole. Co tu dużo pisać, każdy wie jak to działa. Potem wjazd do stodoły i czekanie na godzinę 17, aż do pasienia. W międzyczasie z Andrzejem pojeździli po ludziach szukając dobrych cielaków, aż w końcu 8 km dalej znaleźli cielaka rasy Simental. Markowi oczy się zaświeciły i z miejsca chciał dać gospodarzowi 900 złotych. Andrzej próbował go uspokajać, sceptycznie do tego podchodził. Ale młody poszedł w zaparte i postawił na swoim. Już w drodze powrotnej, na tylnej kanapie małego fiata towarzyszył im słowacki simental o wadze 70kg. Marek się ucieszył, kiedy wpuścił młodego byczka do osobnej zagrody, cieszył się z udanego zakupu. Andrzej natomiast patrzał na to wszystko bokiem, mając złe przeczucia. Pozostałe pięć byków było kolejno w wieku : 3 miesiące, 6 miesięcy x2, 14 miesięcy i 16 miesięcy. Ten ostatni oczekiwał już sprzedaży, która nastąpiła już kolejnego dnia. Andrzej w gazecie znalazł ogłoszenie : KUPIĘ BYDŁO OPASOWE różne rasy. Handlarz. Endrju zadzwonił, dogadał się i miał być już kolejnego dnia w celu transakcji. Stary, poczciwy gospodarz jednak przeczuwał zagrożenie. Usiadł się, złożył ręce i patrząc stale w jedno miejsce rzekł do Mańka :
- Zajdź ino do sumsiada czy możem u niego zważyć byka
- No ale po co wuja? Przecie handlerz mo wage!
Po tych słowach Andrzej spojrzał z politowaniem na Mańka i odparł :
- Młooodyś jest i głupi. Ja ci pokaże po co, idź do niego i spytaj
Z Ążejem nie wolno było zbyt długo dyskutować. Marek raz przekroczył granicę i dowiedział się jak boli dupsko przebite widłami. Sąsiad zgodził się na ważenie i po kwadransie sprzedażowy byk był już na wadze. Andrzej dumnie stojąc przy sąsiedzie przesuwającym ciężarki, spoglądał na byka z nadzieją, że będzie miał minimum 820 kg. Kiedy wodziki się ustabilizowały sąsiad rzekł ;
- Łee e Andrzeju, trocinami żeśta go pasły? 780 kilo jak w morde strzelił!
- Chłopiec, on jest jeszcze głodny. Jak go wieczorem napase to letko bydzie miał osimset kilo
Za zważenie uścisk dłoni i powrót do domu. Kolejnego dnia upasiony byk czekał już na handlarza. Przyjechał godzinę później niż zapowiadał, o 11. Sprawiał wrażenie życzliwego i przyjaznego, jednak jajca zaczęły się przy ważeniu :
- Dobra, wejdź pan na wagje - rzekł do Marka handlarz z przymkniętym kącikiem ust, trzymając kiepa
- 70 kilo? - odparł ze zdziwieniem Marek - Przecie ja mam letko 90
- łeee, no to trza wincy dać
No i dobra, byk wchodzi i co? Waga pokazuje 750 kilo. Andrzej wchodzi do akcji i mówi :
- Panie, waga źle wskazuje
- To młody, wejdź ino na wage - Marek wchdzi na wagę i pokazuje 840 kilo
- Panie mądry, możemy ważyć u sąsiada na wadze. Wczoraj na głodnego ważylim i miał 780 kg a teraz jest po jedzeniu ... ( cisza )
Były potem jeszcze ze trzy ważenia aż w końcu handlarz wymiękł i prawidłowo ustawił wagę, która wskazała 810 kg. Doszło do niego, że z tymi rolnikami nie ma co kotów drzeć. Zapłacił z miejsca 7.50/kg i pojechał. Wtem Andrzej tryumfalnym tonem rzucił do Mańka :
- Widzisz młody? I co byś ty beze mnie zrobił? Ucz się od starszych a wnet się wzbogacisz
Ot i cała historyja







Profil PW Email
Michu77  Wysłany: 2020-03-27, 23:09 

Kierownik





Informacje
Imię: Brajanek
Posty: 895
Pomógł: 23 razy
Wiek: 21
Dołączył: 05 Wrz 2015
Skąd: Chymża
GG: 55227600


świetnie ^^



Profil PW WWW
Damian  Wysłany: 2020-03-28, 20:08 

Somsiad




Informacje
Imię: Damian
Posty: 1144
Pomógł: 14 razy
Wiek: 22
Dołączył: 29 Cze 2017
Skąd: Paprykowo
GG: 59176528


legancko ;)
Profil PW WWW
Masej  Wysłany: 2020-03-28, 21:06 

Administrator





Informacje
Imię: Maciek
Posty: 1803
Pomógł: 22 razy
Wiek: 23
Dołączył: 14 Lip 2015
Skąd: ja to znam
GG: 20905781


A co to za smerf :D


Zapraszam https://www.facebook.com/AgroPhotoLs13/
Profil PW
derpy24  Wysłany: 2020-03-29, 15:26 






Posty: 22
Dołączył: 04 Lut 2020


Masej, zetorek majorek złożony z kilku pegieerowskich szkieletów ;)



Profil PW Email

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
fs-polska.xaa.pl - polskie centrum fs fs-polska.xaa.pl - polskie centrum fs