Rozmaita Gospodarka - reaktywacja
Temat został rozpoczęty przez derpy24, 2020-02-04, 14:35
Odpowiedzi: 45
Poprzedni temat «» Następny temat

Rozmaita Gospodarka - reaktywacja
derpy24  Wysłany: 2020-02-16, 14:36 






Posty: 22
Dołączył: 04 Lut 2020


S1 ODC 4




Rok minął, a gospodarstwa, których stery dzierżyli dwaj młodzi zapaleńcy, bardzo się zmieniły. Wskutek starości i wyczerpania organizmu zmarł ojciec Tadka – Jan. Nasz główny bohater bardzo przeżywał jego odejście. Popadł w wir alkoholowy i przez dwa tygodnie łoił wódę za kasę z sprzedaży byka. Pierwszy tydzień był w lokalnej knajpie i przepił większą część – żydowski właściciel knajpy okroił go bez skrupułów. Potem Tadek przejrzał na oczy. Wymienił przydział artykułów spożywczych na alkohol i przyniósł do domu dwie skrzynki wódki Ludowej i pił dzień w dzień. Wszelkich obowiązków dopełniał za niego Marek i jego syn Kaziu. Po paru latach dziennych studiów na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu do domu rodzinnego wróciła córka Marka – Renata. Tadek się w niej podkochiwał, ale tego czasu nie zbierało mu się na romanse. Kiedy wrócił do formy zauważył, że jego zwierzęta znacząco straciły na wadze, a w obejściu panował bałagan. Cały dzień zajęło mu, mimo niechęci, doprowadzenie wszystkiego do porządku i wywalenie tygodniowego obornika od bydełka. Bardzo mu brakowało ojca. Codziennie chodził do sąsiadów, żeby chociaż porozmawiać. O czymkolwiek, byle mieć kontakt z drugim człowiekiem. Proponowano mu alkohol, lecz ten przełknął głęboko ślinę i stanowczo, choć z pewnym żalem, odmówił. Postanowił zająć się w pełni robotą, aby za dużo nie rozmyślać o stracie tak ważnego człowieka w jego życiu.

Po zasianiu ostatnich pól oziminami i orce zimowej, cała wieś zapadła w zimowy sen. Chłopy spotykali się w knajpie, kobiety przy darciu pierza, a Tadek pracując w Państwowym Ośrodku Maszynowym dorabiał sobie na remontach ciągników i osprzętu. Święta Bożego Narodzenia spędził w sympatycznym gronie sąsiadów. Wtedy zaczął się na poważnie dogadywać z Renatą, choć odpychał ją jego wygląd. W sumie fakt, strasznie się chłop zapuścił. Wyglądał jak jugosławiański rewolucjonista – ciemny, gęsty zarost, czerwony nos, brązowa cera i beret z antenką uczynił z niego miejscowego Che Guevare, choć na wsi nikt nie wiedział kim on był. Tadziu spolegliwie patrzył na zgrabne nogi Ani, rozmawiali o swoich planach i takie tam. O północy poszli na pasterkę. Wtedy Tadkowi odezwał się zgniły kawałek mandarynki w brzuchu i zwymiotował na siedzącego przed nim aktywistę, towarzysza Winnickiego. Ten uznał, że to była prowokacja. Przy wyjściu z kościoła milicja czekała na Tadka, wzięli go na dołek, spałowali i podrzucili w nocy pod dom w samych gaciach. Znowu musiał się napić. I tak pił przez dwa tygodnie, a jego szanse u Renatki malały. Z końcem marca stopniał śnieg odsłaniając posiane oziminy. Tadek tuż po mszy rezurekcyjnej wsiadł na Jawkę i pojechał obejrzeć pola. Mimo odwalonej, jak na pańszczyźnie roboty, zboże wyglądało całkiem nieźle. Postanowił dorzucić dawkę saletry amonowej na 4ha, i opryskać insektycydem, gdyż zauważył niepokojące skrzepionki na listkach. Po przyjeździe do domu, zaczepił przyczepę do zetora i ruszył po otręby do GSu. Tam chwilę pogawędził, wjechał do stodoły z przyczepą i zaczął śrutowanie ziaren jęczmienia. Zapasy malały, a zapotrzebowanie rosło. Jak się okazało, Marek zabrał od niego po 20 worków każdego rodzaju zboża za pracę u niego. Z tego wynikły pierwsze konflikty. Sytuacja stawała się napięta, a w portfolio Tadzia błyszczało przeszło sto złotych.

Jeśli chodzi o Zetora Crystala – Tadziu go poskładał, lecz pewien czas jeździł bez maski, i kabiny, gdyż uległy one uszkodzeniu. Maskę wyklepał, pospawał, pomalował w kolor oryginalny i założył na swoje miejsce. Podobnie z kabiną, w której musiał wymienić wszystkie szyby. Tylną szybę wymieniał trzy razy. Pierwsze dwa razy przykręcił ją do oporu, w nocy było zimno, a w dzień zaczęło się robić ciepło i tym sposobem dwa razy ujrzał szybę rozbitą w mak. Coraz poważniej rozmyślał o zakupie nowego ciągnika. Crystal już swoje zrobił, a koszt jego całkowitego remontu byłby zbliżony do ceny nowego Zetora, chociażby 7211. Póki co, musiał starać się, żeby mieć co włożyć do garnka, bo jego sytuacja materialna nie rysowała się w zbyt ciekawy sposób.

Jednakże całe życie Tadka wywróciło się o pincet dwajścia stopni Farenhajta, kiedy to w niepozorny, ciepły i słoneczny dzień razem z Kaziem siedział po stuletnią lipą i pił herbatkę miętową. Żniwa były paskudne – spółdzielnia nie miała czasu mu skosić, mimo łapówek. A kiedy już zaczęli kosić to deszcz zaczął padać i wszyscy do domu. Tadziu miał już myśli samobójcze, ale NAGLE! Na posesję wjeżdża mercedes a z niego wysiada starszy człowiek z francuskim akcentem. Oboje przecierali oczy ze zdziwienia. Tym bogatym gościem okazał się być Henry, któremu w czasie drugiej wojny światowej ojciec Tadka – Jan uratował życie. Zaczął opowiadać o prowansalskim lesie, gdzie niemiec z nożem w ręku miał dokonać morderstwa Henrego. Wtedy z Nienacka wyleciał błąkający się po lesie Jan, który odłączył się od plutonu. Zwinnym ruchem wbił nóż w plecy szwaba, ten padł, a Henry rzucił mu się w ramiona. Henry był francuzem, jednak jego matka była polką i całkiem dobrze władał językiem polskim. Po latach poszukiwań odnalazł miejsce zamieszkania człowieka, któremu zawdzięczał uratowane życie, lecz spóźnił się z odwiedzinami parę miesięcy.

- Zapytasz Tadziu, po co ja tu przyjechałem … Ano podziękować chciałem za uratowane życie me. Wiedziałem że Janowi się nie przelewa, a ja po wojnie otwarłem własną stację benzynową. Teraz mam ich całą Francję, jednak pomyślałem … że skoro jestem taki bogaty … a mogłoby mnie wcale dzisiaj nie być. Masz, trzymaj

I przekazał wsłuchanemu Tadkowi walizkę, w której było 50 tysięcy dolarów. Dla francuza to było tyle co nic, a na te czasy niejeden przez całe życie o chlebie i wodzie by tyle nie zarobił.

Resztę dnia wypełniło przyjęcie na cześć Henrego i pogadanki o starych czasach. Kaziu cieszył się, że Tadkowi w końcu się polepszy. Innego zdania był Marek, który rozgadał nowinę na całą wieś i zazdrościł, że to nie on dostał te pieniądze. Długo nie trzeba było czekać na tragedię. Po paru tygodniach, Tadek zaczął postawiać nową oborę. Za pozyskane pieniądze planował powiększyć gospodarstwo, a żeby miało ono swoich potomków, sprytnie zwabił Renatkę do swej sypialni i zrobił jej dziecko. Ta będąc bez wyjścia musiała się zgodzić na ślub, żeby nie siać zgorszenia. Marek zawistnik nadal był niezadowolony, jakby dziabeł w niego wstąpił. Tadek wraz z narzeczoną wyjechali do ciotki 20 kilometrów dalej. Siedzieli do 22 i wrócili dużym fiatem na swe włości … w ogniu. Praktycznie cały dom się spalił i część starej stodoły. Jednostki OSP w porę zareagowały. Na ulicy stała gromadka gapiów. W ich oczach malowała się duma i zadowolenie, że komuś, kto ma więcej pieniędzy od nich, spalił się dom. Wtedy, na posesję Tadka wkroczył dumnym krokiem Marek

- No i co sumsiod, spoliło się? Hah ciekaaawe kto to mógł zrobić

- Ty się Mareczku nie indycz – odparł gniewnym tonem Tadek – twoja córka w ciąży i to z tym, co mu chałupę podpaliłeś

- Moooja córka? – odparł ze zdziwieniem Marek, i zakasając rękawy rzekł – ona nie dla takiego wsiarza jak ty, ona miała być profesorem i kjihybghjnkmtr ….

No i konwersacja zdechła, Marek padł na ziemię, Tadek na niego splunął i krew mu wystygła. Stwierdzono zawał serca. Za bardzo się chłop przejął całą sytuacją, ale rodzina się zbytnio nie przejęła, bo wiedzieli jakie mieli z nim piekło w domu. Dzień jego śmierci, był dniem radosnym. Skończyło się dziadowanie, narzekanie i skąpstwo. No i hvj no i cześć.



Tym razem bez zdjęć. Jest to bowiem nawiązanie do kolejnej części. Już wkrótce!
Profil PW Email
Michu77  Wysłany: 2020-02-16, 18:01 

Kierownik





Informacje
Imię: Brajanek
Posty: 894
Pomógł: 23 razy
Wiek: 20
Dołączył: 05 Wrz 2015
Skąd: Chymża
GG: 55227600


elegancko :)



Profil PW WWW
Damian  Wysłany: 2020-02-16, 18:09 

Somsiad




Informacje
Imię: Damian
Posty: 1144
Pomógł: 14 razy
Wiek: 21
Dołączył: 29 Cze 2017
Skąd: Paprykowo
GG: 59176528


super!
Profil PW WWW
Masej  Wysłany: 2020-02-16, 18:15 

Administrator





Informacje
Imię: Maciek
Posty: 1797
Pomógł: 19 razy
Wiek: 22
Dołączył: 14 Lip 2015
Skąd: ja to znam
GG: 20905781


Legancko :)


Zapraszam https://www.facebook.com/AgroPhotoLs13/
Profil PW
Matys  Wysłany: 2020-02-18, 16:46 

Administrator





Informacje
Imię: Mateusz
Posty: 1827
Pomógł: 47 razy
Wiek: 21
Dołączył: 10 Lip 2015
Skąd: Ostrołęka


czekam na kolejną część, super (y)
Profil PW Email
derpy24  Wysłany: 2020-02-23, 15:51 






Posty: 22
Dołączył: 04 Lut 2020


S1 ODC 5


OGIEŃ W SZOPIE, DYM NA DACHU



Nadszedł okres przed jesienny 1988 roku. Początek września. Młodzież zmierza do kościoła na mszę, a po niej na dziedziniec szkolny, gdzie następuje ceremonia rozpoczęcia roku szkolnego. Gospodarze wytrzeźwieli po dożynkach, dokańczają prace pożniwne i zaczynają koszenie kukurydzy na kiszonkę. Tadek, po utracie swego domu, zamieszkał w domu Renaty wraz z jej matką i przyszłym szwagrem – Kaziem. Ten, jeszcze nie skończył zaocznego technikum rolniczego, lecz bardzo interesował się strukturą gleb i budową morfologiczną roślin. W wolnym czasie dokonywał obliczeń, ile azotu i potasu dostarczyć roślinom, jaki płodozmian stosować, ażeby zbiory były wydajniejsze. Dla Kazia, niezależnie od stosowanej uprawy; konserwującej czy orkowej – ważne była trójpolówka. Dlatego miał już zasiany rzepak na części pól. Czterohektarowe pole buraków cukrowych doglądał, patrzył na wady strukturalne korzenia i liści, co by mógł urozmaicić za pomocą jakiego środka itd. Tadek natomiast był zwolennikiem siania jednej rośliny przez stulecia. Wychodził z założenia, że co potrzebuje, to sieje. Po co mu rzepak? Buraki? Za te pieniądze i tak by kupił zboże, które by z tych pól zebrał. Szkoda czasu i atłasu.

Ważna decyzja nastąpiła z dniem 6 września. Rano cała rodzina poszła do kościoła tuż po porannych obowiązkach. Zasiedli do stołu i zaczęli dywagować. Tadek rzucił pomysł, żeby połączyć ich stodoły i wpuścić jedno, wielkie stado bydła mlecznego

- Za dużo roboty – odparł Kaziu pewnym głosem – poza tym byka pasiesz dwa lata i sprzedajesz, a do krów byś musiał wstać przed piątą. Jak bydło na dużą skalę to tylko byki i nic więcej. Liśćmi od buraków możesz skarmić nawet, a u krów już nie … a zresztą … ile ci zostanie kasy jak to mleko za grosze sprzedajesz ? nieeee to się nie opłaca

Tadziu jako zapalony miłośnik krów ubolewał z tego powodu, jednak po chwili zastanowienia doszedł do wniosku, że nie warto. Po godzinie jednogłośnie uznali pomysł połączenia stodół za słuszny, a konsensus osiągnęli, kiedy obie strony przystały na bydło opasowe. Każda partia miałaby być sprzedawana co miesiąc. Planowali wpuścić 150 sztuk. Poszli na głęboką wodę, ale nie od razu Kraków zbudowano. Najpierw 50 wspólnych, potem 70 itd. Itd.

A jakie zmiany zaszły w sferze mechanicznej? Kaziu dokupił Zetora 6945 z turem, co miało znacznie ułatwić prace nie tyle co porządkowe, ale i polowe. Miał on też zamiar wprowadzić także technologię prasowania słomy w baloty. Zetor 12111 dostał nową maskę i trochę się postarzał. Crystal Tadka został doprowadzony do ładu i będzie mógł służyć przez kolejne lata.

A jakie prace polowe? Ścierniska przyorane, jeszcze nie posiane. W poniedziałek po wspólnym skarmianiu bydła Tadek z Kaziem pojechali dużym fiatem na oględziny łąk. Stanęli na skraju morza trawy, wtem jeden rzekł do drugiego ;

- To może i na trzeci pokos wyda? Orkanem się przeleci i po sprawie

- Może i taak – powiedział Kaziu po chwili namysłu – a masz noże do orkana? Wszystkie się stępiły po tym, jak Gjeniu wpier%^&*ł się w kamienie po pijaku z włączonym przekaźnikiem

Tadziu wyciągnął z kieszeni parę setek, z drugiej sześćset złotych i pojechali do GSu. Z lekko zaczerwienionymi nosami weszli do „dilera” który wskazując na puste półki oznajmił, że noży nima nie było nie bydzie. Tadziu lekko się zaśmiał i rzucił kartkę z przydziałem na 5kg cukru i 100 zł.

- Ale stół ma cztery nogi, a nie dwie – zatargował aluzyjnie diler

Zdenerwowany bereciarz rzucił kolejny przydział i kolejne 100zł, po czym Grzechu Diler z wioski wyjął cały komplet nowiuśkich noży, na co gospodarze byli finansowo przygotowani. Po powrocie do domu przebrali się w robocze lumpy, wyciągnęli orkana z chaszczy i zaczęło się grzebanie, które trwało koło godziny łącznie ze smarowaniem kalamitek zgodnie z instrukcją obsługi. Zestaw bojowy wyglądał tak : Zetor Crystal & Orkan z przyczepą, po której zapełnieniu Kaziu przyjeżdżał Zetorem 12111 (na masce 10111) i wymieniał ją na pustą. I tak w koło Macieju cztery hektary łąki. Posieczona trawa miała być składana na wcześniej przygotowanej płycie i ubijana przez znajomego ziutka Ursusem 1204. Renata dostała za zadanie kupić folię na kopiec.

Godzina 13:04:53. Obaj gospodarze zerknęli na zegarki, po czym odpalili wściekłe bestie żądne ciężkiej pracy. Terytorium zagospodarowania folwarcznych pozostałości zostało opuszczone przez ww. maszyny po dziesięciu minutach, ze względu na uzupełnienie płynów eksploatacyjnych, o czym oczywiście zapomnieli. Praca przebiegała spokojnie, ale o godzinie 15:16:23 jak tu coś nie pierre dolnie i wykvrwi. Tadkowi aż beret spadł, a nos zbladł. Kury zaczęły srać jajecznicą. Kamulec wielki jak stąd do Świebodzina a bezradny gospodarz łapie się jedną ręką za głowę, a drugą za czterdziestoprocentowy wywar powstały w wyniku fermentacji ziemniaków. Zmartwiony Kaziu, po przyjeździe na łąkę od razu podbiegł do Tadzia. Po obczajeniu całej sprawy wyrwał Tadkowi flaszkę zostawiając w niej dwie krople na dnie.

- Ło kvrwa – powiedział



I tak to się właśnie kończy. Pijana praca w gówno się obraca. A jaki z tego wniosek? Nie kupuj nowych noży, i tak zapjerdolą i się rozlecą.

Profil PW Email
Masej  Wysłany: 2020-02-23, 16:41 

Administrator





Informacje
Imię: Maciek
Posty: 1797
Pomógł: 19 razy
Wiek: 22
Dołączył: 14 Lip 2015
Skąd: ja to znam
GG: 20905781


Ciekawe , a co to za orkanik ? :)


Zapraszam https://www.facebook.com/AgroPhotoLs13/
Profil PW
Damian  Wysłany: 2020-02-23, 16:53 

Somsiad




Informacje
Imię: Damian
Posty: 1144
Pomógł: 14 razy
Wiek: 21
Dołączył: 29 Cze 2017
Skąd: Paprykowo
GG: 59176528


Super :D
Profil PW WWW
Michu77  Wysłany: 2020-02-23, 17:25 

Kierownik





Informacje
Imię: Brajanek
Posty: 894
Pomógł: 23 razy
Wiek: 20
Dołączył: 05 Wrz 2015
Skąd: Chymża
GG: 55227600


dobre ^^



Profil PW WWW
derpy24  Wysłany: 2020-03-01, 20:00 






Posty: 22
Dołączył: 04 Lut 2020


S1 ODC 6

LA ORKA




14 września walnął Tadzia w pysk tak mocno, że aż zastanowił się, czy to stan wojenny, czy Grunwald. Ceny skupu bydła malały jak jego przyrodzenie po spożyciu Śledzi z Władywostoku. I w ten sposób, w przenośni i dosłownie, na Kazia i Tadzia nadciągnęły czarne chmury, los czekał ich ponury. Pogoda była iście ponura; mglisto i miejscami przepadywał deszcz. Odziani w uniformy robocze poszli spać opierając swe głowy o blat stołu i wstali o piątej rano obudzeni pianiem koguta. Dla lepszego samopoczucia trzasnęli po lufce, na łeb wcisnęli berety z antenką i poszli dziarskim krokiem do swych łaciatych przyjaciół. Środa. Dzień jak co dzień. A jednak nie. Tuż po śniadaniu o dziewiątej rano Kaziu poszedł załatwić rozrzutnik Fortschritt do jednego ze znajomych bambrów, a Tadziu powziął smarownicę nabitą towotem i począł uzupełniać kalamitki na turze, albowiem ten dzień zwiastował wożenie zakumulowanego na płycie obornika, a także orki. Tadek już przygotował maszyny, ropy nalał i czeka na Kazia. A jego dalej nie ma. Zaczął wymieniać lemiesze w pługach, aż tu nagle … widzi zetora 10111 wijącego się niczym nadepnięty wąż, a do niego doczepiony rozrzutnik. Ociężale maszyneria wjechała na posesję, po czym zaćmiony Kaziu ujął gaz, aż do zakończenia pracy silnika i się położył na kierownicy. Tadek tylko podszedł koło maski i już poczuł woń gorzały, za pomocy której Kazek wyrwał gównomiot od bambra. No to wyciągnął go z kabiny, pociągnął do domu i rzucił na kanapę. Popatrzył wraz z Renatą rozpaczliwie na szwagra i stwierdził, że poczeka z godzinkę, aż trochę promili mu uleci. Poszedł więc z narzeczoną do księdza, zamówić mszę ślubną. Nie obyło się oczywiście bez kontrowersji, ksiądz widząc brzuch u Renatki gniewem się uniósł, jednak Tadek wytłumaczył, że to tylko kiełbasy się objadła i stąd taki efekt uboczny.

Po przyjściu do domu zastał Kazia ładującego gnój zetorem 6945 na pełnych obrotach. Szok. Ogiń z komina, blokada lewego koła, gaz do dechy … coooo tam się działo to tego nawet Dante by nie opisał. W każdym bądź razie Kazek miał w oczach „Kurvviki” które w niewyjaśniony sposób zmotywowały go do pracy. Kiedy to rozrzutnik wypełnił się po brzegi mieszanką słomy i gówna, Tadek wolnym krokiem zmierzył ku zetorowi 10111 AŻ TU NAGLE wyskakuje Kaziu szarpie kierownicę i ze zrywem rusza z placu. No to nic – pomyślał Tadek i zaczął podczepiać pług do Crystala 8011, by wraz ze swym czechosłowackim kompanem zaorać gorczycę służącą za poplon. Zaiste pole miało 10 hektarów, na których zazwyczaj rosła kukurydza.

Co się potem działo to ciężko opisać, bo Tadek też niewiele pamięta, a Kaziu nie wiedział nawet jak się nazywa. Wiadomo jednak tyle, że tuż po wieczornym skarmieniu, ruszyli orać bezkresne morze obleczone żółtymi kwiatkami. Zaczęli o 20, a skończyli w blasku księżyca około godziny 2 w nocy. Wszystko byłoby okej, gdyby Kaziu się nie zapatrzył. Zaiste wjechał w topielisko, które setki lat było omijane. Krążyły plotki, że w bagnie zostali utopieni żydzi. Ale co tam. Zetor 10111 stanął jak nie powiem co, bo to wstyd. Tadek próbował go wyciągnąć swym crystalem, lecz bez przedniego napędu nie da rady – to ogień na bazę po 6945. Po otwarciu drzwi do tego wehikułu można było ujrzeć leżące na podłodze klucze od numeru 9 do 32 oraz przeróżne łańcuchy, śrubokręty, a także trybuna ludu, która służyła za „gąbkę”. Na tzw „kokpicie” leżała ZAWSZE paczka klubowych i zapałek, a także naklejki z nagimi niewiastami. Głośny ryk silnika i przymrużony lewy reflektor zwiastował jedno – sukcesywne wyciągnięcie zetorka z bagna. Tadek przyjechał czym prędzej na pole, a Kazia nie ma … Po chwili Tadziu ujrzał sylwetkę człowieka, próbującego wyjść z bagna. Podchodzi bliżej, aż tu nagle zauważa kapelusz, z którego wystają „korkociągi” i pejsy. „A to semita jeden (taka extra lekka wersja, ze względu na dzisiejszą poprawność polityczną). Wyciągnął z kieszeni scyzoryk i wbił go między żebra przedstawiciela narodu żydowskiego. Po splunięciu krzyknął : „iebać kurvvy żyduff prądem!!” po czym obudziła go Renatka histerycznym lamentem : „Tadek, wstawaj, zesrałeś się!!!”

I tak się kończy kolejna już robota po pijaku. A to wszystko przez tych żydów …




Profil PW Email
Michu77  Wysłany: 2020-03-01, 20:33 

Kierownik





Informacje
Imię: Brajanek
Posty: 894
Pomógł: 23 razy
Wiek: 20
Dołączył: 05 Wrz 2015
Skąd: Chymża
GG: 55227600


konkretnie :)



Profil PW WWW
derpy24  Wysłany: 2020-03-09, 18:35 






Posty: 22
Dołączył: 04 Lut 2020


S1 ODC7

KTO NIE ZASIEWA, NIECH SIĘ NIE SPODZIEWA




Co to był za dzień ... 20 września. Większość gospodarzy swe pola zdążyła już obsiać, natomiast spółka Tadek&Kaziu plasowała się daleko w tyle. Pijaństwo tego drugiego nie dość, że doprowadziło swą gospodarkę na skraj kryzysu, to i w szkole się nie pojawił od rozpoczęcia roku szkolnego. Całymi nocami przesiadywał w knajpie, a w dzień wypoczywał w domu. Tadek był bezradny; sam musiał wszystkiego dopatrywać, oporządzić bydło, załatwiać części. W planach mieli kupno nowocześniejszego siewnika, ale problematyczna sytuacja materialna doprowadziła do tego, że byli zmuszeni dokonać siewu siewnikiem, który pamięta zamierzchłe czasy, kiedy to główną siłą pociągową w polu był koń.

Tego dnia nerwy Tadzia nie wytrzymały. Żona w ciąży, śwagier alkoholik, a sam pracował za dwóch przy bydle opasowym. Jeszcze przed 6 zawitał w progi wspólnej obory i ujrzał widok trzech zdechłych cieląt. Poprzedniego wieczora nie poświęcił im wystarczająco uwagi i zdechły. Nic nie mogło go bardziej zdenerwować. Nerwowo szarpiąc widłami wymienił im pościel i dał pokarm. A kiedy wrócił do domu i zawuważył Kazia, który dopiero co wrócił z knajpy, wtedy nie wytrzymał. Poszedł do studni, wziął wiadro lodowatej wody i wszystko wylał na niego. Szczegółów dialogu nie przytoczę ze względu na wulgarną treść, ale przesłaniem było to, że Kaziu ma się wziąć do roboty albo zamieszka w knajpie. Kazek, niczym porażony prądem wstał, w sekundę wytrzeźwiał, Tadziu rzucił mu uniform roboczy i oznajmił co będą robić. Plan sytuacyjny miał się tak: Kaziu z Renatką mieli czyścić zboże młynkiem, a Tadek miał wyruszyć zetorem i kultywatorem w celu uprawienia gleby pod siew. Tak też się stało. Nasz dzielny kierowca zetora 10111 aż do godziny 18 stawił czoła polu o powierzchni 7 hektarów. Po powrocie do domu zauważył, że zboże jest przeczyszczone, ziarna prawidłowo odseparowane, ale Kaziowi tak się ręce trzęsły, jakby Parkinsona miał. W nocy miał dziwne wizje, krzyczał, aż doszło do nieudanej próby samobójczej. Tadek był wręcz załamany, Aby zapomnieć o tym przykrym incydencie zostawił Kazia pod opieką Renaty i poszedł samodzielnie zaprawiać ziarno bejcownikiem ręcznym. Całkiem sporo czasu mu to zajęło, włącznie z workowaniem i układaniem całości pod ścianą. Po skończonej pracy przygotował siewnik, który dobrą kondycją techniczną nie grzeszył i pojechał całym osprzętem w pole. Nie było ono daleko, więc mógł pozostawić tam zetora 10111 z siewnikiem i zajechać pomocniczym zetorem z kołówką, na której był ułożony w workach materiał siewny. Pierwsze ziarenka zostały ułożone w ziemi jeszcze przed godziną czternastą kolejnego dnia. Siew był kłopotliwy- redlice się zapychały i Tadek musiał co chwila wychodzić i wszystko udrażniać. Po skończonej pracy po zmierzchu słońca był z siebie dumny, ale musiał jeszcze nakarmić rogatych przyjaciół. Wnet spostrzegł, że Kaziu wyrwał się spod opieki Renaty i pobiegł do pobliskiej knajpy. Tadek ruszył za nim, Spotkał go już w barze, gdzie akurat nalewano mu setę. Zniecierpliwiony Kaziu wypatrywał, aż ostatnie krople wypełnią brzegi kieliszka aż tu nagle poczuł mocne uderzenie w płat potyliczny i zemdlał. Tadek ciągnąc go za nogę dawał mu znać, że to był jego ostatni pobyt w lokalach tego typu. Położył go już w domu na łóżko, zamknął drzwi na klucz, a ucieczka przez okno nie była możliwa, gdyż znajdowały się tam jeszcze poniemieckie kraty. Tadziu po skończonej pracy uzmysłowił sobie, że bardzo dużo mu zostało do zasiania, a nie jest w stanie sam tego obrobić ze względu na brak pomocnika. Postanowił, że resztę obsieje zbożami jarymi i przed zimą dokona jedynie wywozu nawozów naturalnych i głębokiej orki.

To be continued ....



A tak wyglądała pobliska knajpa wieczorem, zaraz obok bazy OSP.



Profil PW Email
Masej  Wysłany: 2020-03-09, 18:59 

Administrator





Informacje
Imię: Maciek
Posty: 1797
Pomógł: 19 razy
Wiek: 22
Dołączył: 14 Lip 2015
Skąd: ja to znam
GG: 20905781


Lux :B


Zapraszam https://www.facebook.com/AgroPhotoLs13/
Profil PW
Damian  Wysłany: 2020-03-10, 10:23 

Somsiad




Informacje
Imię: Damian
Posty: 1144
Pomógł: 14 razy
Wiek: 21
Dołączył: 29 Cze 2017
Skąd: Paprykowo
GG: 59176528


super :)
Profil PW WWW
Michu77  Wysłany: 2020-03-10, 12:12 

Kierownik





Informacje
Imię: Brajanek
Posty: 894
Pomógł: 23 razy
Wiek: 20
Dołączył: 05 Wrz 2015
Skąd: Chymża
GG: 55227600


kozacko :)



Profil PW WWW

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
fs-polska.xaa.pl - polskie centrum fs fs-polska.xaa.pl - polskie centrum fs